Powrót

Na Wołowiec z Dakarem 17 - 19.01.14

Jechać w góry zawsze jestem chętny, ale termin pokrywał się z ostatnim odcieniem rajdu Dakar, a to przecież równie ważne. Podumał, podumał i... od czego są nowoczesne schroniska z TV i tak o 21.00 w piątek niezawodna załoga wylądowała na parkingu w Dolinie Chochołowskie, mimo lodu po 75 minutach byliśmy w schronisku. Wyniki przedostatniego odcinaka miałem przesłane przez Filipa i już byłem spokojny o dojechanie "naszych", to co było niepokojące to team orders w drużynie Mini.
Rano wstajemy super pogoda, super góry jak to w Tatrach w zimie, plan zakładał przejście przez Grześa, Rakoń i u podstawy Wołowca odbicie w lewo, ale szlak był nieprzetarty z nawisami śnieżnymi dlatego zrobiliśmy odwrót. Wołowiec zostawiliśmy na następny raz. Już po drodze miałem wieści, że nasi ukończyli rajd i jest... najlepiej w historii naszych startów. Dostać pozytywną wiadomości z Dakaru w otoczeniu pięknych zaśnieżonych gór - odlot.
W schronisku podczas wieczornej relacji razem z Markiem burzliwie komentujemy decyzje Svena Quandta i potencjalne szanse naszych w przyszłych startach. Dla mnie Dakar 2014 ma następujących zwycięzców: samochody Mr. Dakar, motorki Coma zasłużenie po ubiegłorocznej przerwie spowodowanej kontuzją, quady Rafał Sonik - eliminuję Casele za niedozwoloną pomoc.
Wyjazd udany był śnieg, był ruch był Dakar :)

 

2014-01-18 12.43.48
2014-01-18 12.43.21
2014-01-18 11.41.31
2014-01-18 11.08.24
2014-01-18 11.07.58
2014-01-18 11.07.44
2014-01-18 12.43.30
2014-01-18 12.43.39
2014-01-18 11.07.36